WDZIĘCZNOŚĆ ZA RORATY

Muszę przyznać, że w tym roku zostałam niejako przymuszona do uczestnictwa w Roratach. Z racji bierzmowania mojego dziecka.

Z natłoku obowiązków i przemęczenia naprawdę ledwo ledwo wstawałam, mrucząc każdego ranka pod nosem,
że wstawanie po piątej jest po prostu niehumanitarne. Za każdym jednak razem wychodziłam z przeświadczeniem,
że to wielka łaska towarzyszyć Maryi w te dni przed porodem Syna Przedwiecznego.

Każdego ranka ciarki miałam na ciele widząc, jak po ciemku ludzie z każdej strony biegną do ciemnego kościoła. Na żadną Mszę świętą ludzie tak się nie spieszą, jak na roratną. Pojawiają się jakby z każdej strony świata, z każdego kąta, z każdej furteczki i biegną, żeby zdążyć.

I biegniemy wszyscy w tej mokrej mgle, by zająć miejsca i rozświetlić mroki ciemności lampionami. Jakie cudowne to uczucie! Mamusiu, biegniemy do Ciebie, byś nie była sama! Nigdy nie będziesz sama!

Dodatkowo nigdy w życiu nie uczestniczyłam w Nowennie do Dzieciątka Jezus. Wpatrując się w Jezusa – Światłość, jak wspaniale jest uczcić święte rączki Boskiego Dzieciątka, Jego święte nóżki, które musiały tyle kroków uczynić dla naszego zbawienia. Ach, zanurzam się cała w oczekiwaniu przed Betlejemskim żłóbkiem. Jaki piękny to czas!

Po pięciu dniach Rorat dla dorosłych, w ostatnią sobotę poszliśmy na Roraty dla dzieci na godzinę 7. Wpadliśmy do kaplicy Świętej Rodziny i buchnęło na mnie ciepło. Ciepło Domu rodzinnego. Delikatne światła, lampioniki w małych rączkach dzieci, tłocząca się pod ścianami młodzież, Pani Katechetka biegająca i zapalająca dzieciom świeczuszki, ks. Sylwester grający na gitarze… I ciepło. Unoszące się ciepło – fizyczne i duchowe. Naprawdę poczułam się, jak w przedsionku nieba. Nawet była na marginesie modlitwa o śnieg na Święta.

A po Roratach bułeczki dla dzieci.

Ktoś tu naprawdę się stara, żeby zachęcić Skrzatów, by dobrze czuli się w Kościele – jak w Domu. Doceńmy to, kochani. Nie wszędzie tak jest.

Przepełnia mnie radość, że mogłam w tym uczestniczyć. Oby zawsze byli księża, ludzie, dzieci, wierni. By Dzieciątko Jezus czuło się oczekiwane. Do końca świata i o jeden dzień dłużej.

Przymnóż nam wiary, Dzieciątko Jezus!



Wdzięczna

do góry